Category: Blog

Udostępnij:

Posted: 10 września 2019

E-doręczenia: To dobry moment na wykorzystanie blockchaina










Koszty wysyłki jednego dokumentu w systemie e-doręczeń są nawet 85 proc. niższe niż wysyłki papierowych listów poleconych. Jednocześnie koszty przechowywania dokumentów na blockchainie stanowią 30–45 proc. kosztów składowania dokumentów papierowych – pisze Andrzej Horoszczak, założyciel i dyrektor technologii firmy Billon.





Jest to pełna wersja artykułu, który w skróconej formie został opublikowany w "Rzeczpospolitej" 27 sierpnia.




 


W Polsce w XXI wieku komunikacja z urzędami oraz instytucjami publicznymi wciąż odbywa się głównie za pomocą papieru. Musimy to zmienić. Obrót papierowymi dokumentami nie tylko generuje ogromne koszty ich obsługi oraz jest nieekologiczny, ale też znacznie spowalnia tempo załatwiania spraw. Tymczasem 28 milionów Polaków ma dostęp do internetu, a 23 miliony posiadają smartfony. Dla tych osób cyfrowa komunikacja z urzędami oraz instytucjami publicznymi jest wyczekiwaną alternatywą.


Właśnie tym zamysłem kierowało się Ministerstwo Cyfryzacji, opracowując projekt e-doręczeń. Projekt zakłada udostępnienie przedsiębiorcom i obywatelom e-skrzynek: spełniających odpowiednie wymogi technologiczne adresów poczty elektronicznej do komunikacji na linii obywatel–państwo. Na dedykowaną skrzynkę mają do nas przychodzić elektroniczne listy z urzędów i instytucji publicznych: informacje o niezapłaconych mandatach, potwierdzenia przyjęcia do szkoły, czy urzędowe wezwania do zapłaty. Stopniowo system ma obejmować kolejne dziedziny życia publicznego, aż w perspektywie 10 lat ma dostarczać także korespondencję z sądów. 


Pomysł przechowywania korespondencji urzędowej w jednym miejscu na pewno jest krokiem we właściwą stronę. Jednak pomimo adresowania bardzo istotnego zagadnienia, zaproponowane rozwiązanie wciąż nie jest ideałem.


Kroplówka dla Poczty Polskiej


Po pierwsze, system zaproponowany przez ministerstwo utrzymuje uprzywilejowaną pozycję Poczty Polskiej. Oprócz dostarczania listów poleconych poczta miałaby dostarczać nam polecone e-maile, w wielu przypadkach zajmując się także digitalizacją papierowej korespondencji. Zamiast budowy cyfrowych kanałów bezpośredniej komunikacji instytucji publicznych z obywatelami (tak jak dzieje się to np. w Estonii), mielibyśmy zatem przeznaczyć więcej środków na utrzymanie centralnego operatora.


Takie rozwiązanie – obsługi urzędowej korespondencji za pomocą tzw. zaufanej trzeciej strony - samo w sobie jeszcze nie musi stanowić problemu. Jednak warto się dwa razy zastanowić, czy musi ono generować tak wysokie koszty. Za obsługę jednego listu otrzymanego z urzędu podatnik - w formie dotacji budżetowej dla poczty - miałby dokładać się nawet do ok. 4 zł. W wielu przypadkach koszt obsługi tej korespondencji zostanie także przerzucony na niedofinansowane samorządy. Czy nie warto zastanowić się nad tańszymi rozwiązaniami? Skutkiem digitalizacji takich procesów powinno być nie cenowe status quo, ale znaczne obniżenie kosztów z nimi związanych.


System do e-doręczeń powinien być także maksymalnie bezpieczny, by niemożliwe były wycieki danych (co niestety zdarza się nawet z takich baz publicznych, jak np. baza PESEL) oraz by zminimalizować ryzyko utraty danych. Powinien być także maksymalnie przyjazny dla użytkownika. Z doświadczenia wiemy bowiem, że cyfryzacja usług publicznych nie szła nam do tej pory najlepiej - ze stworzonego w 2005 systemu ePUAP w 2017 roku korzystało zaledwie 31 proc. osób w wieku 16-74 lat.  Inwestując w system do cyfrowego obiegu korespondencji urzędowej należy zatem postawić na najwyższej jakości user experience. W przeciwnym wypadku jesteśmy skazani na kolejną platformę, która zamiast ułatwić, utrudni życie obywatelom.


Sporą wątpliwość budzi też to, że Ministerstwo Cyfryzacji chce rozwiązywać problem e-doręczeń w sposób cząstkowy, udostępniając tylko urzędową elektroniczną pocztę. Tymczasem pełna cyfryzacja usług publicznych oraz komunikacji z obywatelem mogłaby zakładać budowę kompletnego systemu elektronicznego obiegu dokumentów, a nie tylko przekazywania do niego urzędowych e-maili. Kluczowy w takim systemie byłby bezpieczny sposób przechowywania dokumentów tak, by użytkownik miał do nich swobodny i zabezpieczony dostęp. Nie zapominajmy bowiem o tym, że to, że papier jest wciąż dominującym medium w komunikacji urzędowej lub na linii klient – usługodawca (np. bank, ubezpieczyciel, biuro maklerskie). Papier daje bowiem gwarancję niezmienności dokumentu po publikacji, nieograniczonego dostępu do niego oraz uniemożliwia manipulację jego treścią.  


Blockchain - rozwiązanie kompletne


Na polskim rynku już dziś dostępne są technologie, które są w stanie w znacznie tańszy oraz bezpieczniejszy sposób poradzić sobie z tymi wyzwaniami. Blockchain oraz oparty na nim system bezpiecznego obiegu dokumentów mają wszelkie funkcjonalności niezbędne do wypełnienia funkcji e-doręczeń oraz szerzej, bezpiecznego przechowywania oraz obiegu urzędowych dokumentów, uniemożliwiając ingerencję w ich treść, ograniczenie dostępu, czy utratę np. na skutek awarii serwera.


Blockchain daje możliwości, których nie daje żadna technologia oparta na tradycyjnych bazach danych oraz centralnych serwerach. Jest to baza danych działająca na zasadzie rozproszonego rejestru, w której przechowywane są nie tylko dane (np. dokumenty), ale też zapisywana jest cała historia zdarzeń z nimi związanych, z dokładnym oznaczeniem czasu zdarzenia oraz identyfikatorem użytkownika. Co to oznacza? Jeśli urząd skarbowy wysyła nam za pomocą blockchaina list wzywający do złożenia korekty deklaracji dochodowej, to w rozproszonym rejestrze przechowywany jest nie tylko ten list, ale też fakt utworzenia tego dokumentu (z informacją o czasie oraz tożsamości użytkownika, który dokument utworzył), fakt otworzenia go przez klienta (także z dokładną informacją o czasie, kiedy to się stało) i inne niezbędne informacje. Dzięki temu blockchain bez problemu jest w stanie wypełniać funkcję e-doręczenia, a instytucja wysyłająca dokument dostaje potwierdzenie jego otrzymania – tak jak przy liście poleconym. 


Oprócz tego blockchain oferuje bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa danych. Decydując się na wdrożenie systemu e-doręczenia, Poczta Polska bierze na siebie ogromną odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa cyfrowo przetwarzanej korespondencji (także skanów papierowych dokumentów). W popularnych rozwiązaniach poczty e-mailowej dokument podróżuje do odbiorcy drogą elektroniczną w postaci niezaszyfrowanej. Każdy administrator takiej sieci może mieć wgląd w naszą korespondencję! Blockchain może tu służyć ogromną pomocą, bowiem danych raz w nim zapisanych nie da się zmodyfikować, zmanipulować ani usunąć bez wiedzy pozostałych użytkowników systemu. Ponadto dokumenty są w nim przechowywane w postaci całkowicie zaszyfrowanej, dzięki czemu niemożliwy jest ich wyciek ani odczytanie nawet przez kogoś, kto ma dostęp do bazy. W przypadku blockchaina odszyfrowanie kryptologicznie zabezpieczonego dokumentu następuje dopiero na urządzeniu końcowym odbiorcy, czyli na komputerze lub telefonie komórkowym. Nikt po drodze, w tym żaden administrator sieci pocztowej, nie może mieć wglądu do naszej korespondencji!


Cyfrowa autostrada danych


Wreszcie blockchain jest rodzajem bazy danych, która w bezpieczny sposób może być współdzielona przez wiele podmiotów, jednocześnie będąc niezależną od żadnego z nich. Dlatego też tylko przy pomocy tego rodzaju sieci możliwe jest tworzenie bezpiecznych ekosystemów obiegu dokumentów elektronicznych np. w wielkich korporacjach czy instytucjach publicznych. Taka decentralizacja jest skutkiem tego, że blockchain jako baza danych nie znajduje się na jednym centralnym serwerze, który stoi np. w siedzibie Poczty Polskiej, tylko jest rozpięta pomiędzy wieloma niezależnymi od siebie serwerami. Co więcej, opracowana przez Billon sieć blockchainowa wyposażona jest w niezwykłe zabezpieczenie przed utratą danych – jeśli którykolwiek z serwerów padnie, przechowywany tam kawałek sieci blockchainowej padnie, sieć automatycznie odtwarza się na działających serwerach. Dlatego nie grozi nam ryzyko utraty danych.


To tylko kilka z niezwykłych funkcjonalności, które daje blockchain. Na koniec można jeszcze wspomnieć, że z poziomu użytkownika końcowego, czyli w tym przypadku obywatela, jego obsługa jest bardzo prosta. Wystarczy po prostu aplikacja na smartfonie lub komputerze, za pomocą której mamy w jednym miejscu dostęp do wszystkich wysłanych nam dokumentów. 


No i koszty. Z przeprowadzonych przez nas wdrożeń, m.in. z Biurem Informacji Kredytowej, które udostępnia blockchain do bezpiecznej komunikacji banków z milionami swoich klientów, wynika, że koszty wysyłki jednego dokumentu za pomocą tej sieci są nawet 90% niższe niż koszty wysyłki papierowych listów poleconych! Jednocześnie koszty przechowywania dokumentów na blockchainie stanowią 30-46% kosztów przechowywania dokumentów papierowych. Niższe koszty funkcjonowania związane są także ze znacznie mniejszymi kosztami administracji siecią, ponieważ jej prawidłowe działanie i bezpieczeństwo gwarantują wbudowane w nią mechanizmy, a nie dodatkowa kontrola ludzkiego administratora.






Blockchain to technologia, które może być wykorzystana jako zaufana i bezpieczna infrastruktura do budowy systemu e-doręczeń lub szerzej, cyfrowego obiegu danych między podmiotami publicznymi oraz obywatelami. Taki system może być wdrożony przez Pocztę Polską, by połączyć cyfrową autostradą najważniejsze instytucje w kraju. W każdym przypadku będzie on w stanie zagwarantować użytkownikom nie tylko dostęp do wszystkich dokumentów w jednym miejscu, ale też najwyższy poziom bezpieczeństwa danych.


Udostępnij: